Na Forum PiO napisał do mnie kolega po fachu – Łukasz. Chciał się poradzić w temacie link buildingu, a dokładnie oceny mocy domen, z których pozyskujemy linki. Miałem odpisać w 2-3 zdaniach, ale pytanie było na tyle obszerne, że powstał z tego artykuł, który warto tu umieścić (to pytanie się regularnie powtarza).

Uwaga – to artykuł dotyczący kupowania/ pozyskiwania linków z istniejących serwisów, normalnie funkcjonujących stron internetowych, a nie poradnik oceny jakości przechwytywanych domen. 

Jeśli nie wiesz, na czym polega link building, sprawdź najpierw ten artykuł wprowadzający: Link building w SEO – jak linki wpływają na pozycjonowanie stron www

Najpierw treść zapytania:

Cześć Szymon, śledzę od dawna Twoje prezentacje, teksty i posty tutaj na PiO. Z racji ogromnej wiedzy i praktyki, chciałbym zapytać Cię o Twoje zdanie w jednej kwestii która mnie od dawna nurtuje. Mimo że w seo dłubię z przerwami od lat, tak wciąż nie mam ugruntowanego spojrzenia w jednej kwestii – jak racjonalnie i chociaż w 90% trafnie dla każdego przypadku zmierzyć moc danej domeny na której chcemy wrzucić nasz link tudzież ocenić po prostu miejscówkę?

Wiem, że temat jest szeroki i tu wiele elementów ma znaczenie ale chodzi mi o takie podejście czysto metryczne, nawet dla takiego z grubsza przefiltrowania dłuższej listy domen by odsiać totalne dziadostwo a zostawić sobie do dalszej analizy coś wartego uwagi. Moim zdaniem tutaj należy się skupić głównie na dwóch rzeczach (celowo pomijam sam onsite oraz przepływ mocy po podstronach zależny od ich struktury, mówimy raczej o ujęciu mocy całych domen):

1. Sama widoczność domeny szczególnie w ujęciu czasowym. Odnoszę wrażenie, że jak leci filtr na domenę, momentalnie znaczna większość jej fraz leci w okolice top40-50, to co było w top10 spada. Ładnie to widać analizując różne spamy i spalone domeny, widoczność w top10 stała się dla mnie swoistym wyznacznikiem nie tyle mocy domeny czy upewnieniem że nie ma ona filtra i warto się o link na takiej starać. Jeśli domena nie ma nic w top10 mimo wielu podstron, niespamowego contentu itp to coś jest nie tak. Rzecz jasna nie jest tak, że im więcej fraz w top10 tym domena mocniejsza bo to równie dobrze może oznaczać po prostu ogromną liczbę artykułów na które domena wieloma long tailami rankuje. Ot jeśli rankuje na choć kilkanaście long taili – to znak dla mnie że totalnym spamem nie jest bo takowe analizując niejednokrotnie w senuto zauważałem wręcz totalny brak czegokolwiek w top10 (przy nierzadko setkach fraz w top50 – proporcja tak rażąca że aż wali w ryj 😉 ).

2. Metryki firm trzecich – i o ile to śliski temat, bo przecież pochodzą od firm trzecich a nie od google więc mogą nie mieć totalnie sensu, tak zastanawia mnie konkretnie przepisana w zeszłym roku metryka domain rating od ahrefs. TF od mj, choć kultywowany od lat moim zdaniem jest zawodny, rzadko aktualizowany, mylący i podatny pewnie też podatny na manipulacje bo nierzadko widziałem konkretne spamy z wciąż utrzymującym się wyższym TF. PA i DA od moz to komedia i chyba klasyka wśród bzdur. Natomiast jak poczytałem parę miesięcy wstecz na blogu ahrefs jak go pisali zauważyłem podobieństwa do tego jak kiedyś w patentach google był opisywany page rank, jego przepływ, wartości startowe dla domen itp itd. Ciekawe jest też to że nie biorą oni pod uwagę onsite przy jego liczeniu, ot czysty rozpływ po linkach z uwzględnieniem nofollow. Co więcej, w ahrefs twierdzą że aktualizują swój indeks co 15 minut więc można liczyć że i domain rating aktualizują w miarę często. Z ciekawości posprawdzałem kilkaset domen nim przez 2 miesiące i byłem zaskoczony jak często pokazuje ciekawe rzeczy – zadbane zaplecza na starych domenach które miały stare linki nie zdobywane automatem miały fajny DR (20+), a wszelkiego rodzaju spamy często pokazywały śmiesznie niskie wartości (dziesiąte części między 0 a 1 w przecież stu stopniowej skali). Żeby było śmieszniej TF dla takich spamów dumnie pozostawał wysoki, kult tego wskaźnika nigdy mnie nie przestanie zadziwiać. I tak mnie zastanawia wciąż, czy faktycznie DR od ahrefs można nawet mocno ogólnie ufać, czy też masz z nim dobre doświadczenia?

Jak miałbyś chwilę i chęć na odpisanie, będę wdzięczny za odniesienie się. Oczywiście mówimy o takim ogólnym pojęciu oceny mocy domeny jako podparcie się w analizie, np gdy do przebrania pod zaplecze chociażby mamy setki domen – tutaj myślę bez jakichś wstępnych filtrów nie da rady. Ten ahrefsowy DR dość mnie zaskoczył choć zdaję sobie sprawę że i czasem dla spamów pokaże bzdury więc nie powinienem mu zawsze ufać ale z drugiej strony – czy on nie będzie lepszy niżbyśmy się kierowali jako warunkiem dobrej domeny tylko combo pt: widoczność jako jakaś pula fraz w top10 + w miarę duża liczba ref domains?

Z góry dzięki i pozdrawiam,

Łukasz

Tak w ogóle to bardzo mi miło, że ktoś tak ocenia moją pracę (w zakresie edukacji i networkingu), ale przejdźmy do meritum!

Jak ocenić moc domeny w formie konkretnej metryki

Trudno ująć wszystko w jednej metryce. W sumie, to trzeba by było powiedzieć, że się nie da. Przynajmniej od kiedy pomiar Page Rank we własnym zakresie jest niemożliwy. Tym bardziej nie ma też metryki, która pozwoliłaby nam policzyć, jak dany link wpłynie na pozycje strony docelowej w wynikach wyszukiwania.

Tutaj tekst na temat Page Rank (bo spotykam się z poglądem, że Page Rank już nie działa; co generalnie nie jest prawdą): PageRank – czy umarł i jakie to ma znaczenie dla SEO?

„Moc domeny” to bardzo daleko idące uproszczenie. Przy szukaniu mocnych źródeł linków trzeba patrzeć właśnie na moc podstrony (i tu nie uciekniemy od analizy on-page, a także struktury profilu backlinków – struktury, czyli ujęcie jakościowe, a nie czysto ilościowe). Tak właśnie jest pomyślany algorytm Page Rank, że moc jest przekazywana między poszczególnymi dokumentami, plikami HTML, podstronami. Moc domeny i wskaźniki na poziomie domeny to po prostu uproszczenie ułatwiające wstępną selekcję. Może być jednak mylące, jak to z uproszczeniami bywa.

Struktura linków wewnętrznych i zewnętrznych ma kluczowe znaczenie

Domena z mocnym profilem backlinków (w której wszystkie linki prowadzą do strony głównej), z której link możesz zdobyć tylko z podstrony oddalonej od strony głównej o 10 kliknięć, będzie stosunkowo słabym źródłem pod linkowanie. Z drugiej strony domena, która ma 10x mniej linków, ale z której pozyskasz link właśnie ze strony kumulującej Page Rank w największym stopniu (np. strony głównej, ale niekoniecznie – struktura linków wewnętrznych i backlinków o tym decyduje), będzie dawała większą moc!

Wskaźniki zewnętrzne – Trust Flow, Domain Rating, Domain Authority

Wskaźniki tworzone przez zewnętrzne (względem Google) firmy, których celem jest liczbowe wyrażenie mocy domen/stron typu Domain Rating (Ahrefs), Domain Authority (Moz), Trust Flow / Citation Flow (Majestic), czy Auhtority Score (Semrush) mają swoje plusy, ale bywają też zawodne.

Każdą z tych metryk można po prostu manipulować. Można je sztucznie nabić spamem lub też mogą być zaniżone, gdy część stron w strukturze blokuje działanie botów Ahrefs i innych narzędzi. Jednak przy pobieżnej ocenie listy „normalnych” domen można brać je pod uwagę przy wstępnej selekcji. Zwłaszcza jeśli są to właśnie „normalne” domeny (blogi, serwisy lokalne, regionalne, portale tematyczne etc.), a nie zamknięte zaplecza.

Należy też wziąć pod uwagę, że np. Ahrefs mocno odchudził swoją bazę (tu więcej na ten temat: https://ahrefs.com/blog/domain-rating/) i może wielu sygnałów branych pod uwagę przez Googlebota nie zliczać. Wykluczając domeny spamerskie z własnego indeksu i zmieniając w ten sposób elementy składowe Domain Rating, mogli teoretycznie wylać dziecko z kąpielą (w niektórych przypadkach; ogólnie zmiany oceniam pozytywnie).

Pamiętajmy też, że Domain Rating i podobne wskaźniki nie biorą (przynajmniej z tego, co wiem) pod uwagę odległości domeny od seeda, czyli startowej puli domen, od której Google rozpoczyna analizę backlinków, które stanowi centrum grafu linków. Zmienia to trochę obraz sytuacji względem oceny na podstawie czystego Page Rank. Google po prostu porcjuje sobie sieć na poszczególne rynki, grupy, sieci bazując np. na języku / TLD i osobno dla takiej sieci przelicza moc linków. Więcej na ten temat na blogu Roberta: https://niechcial.io/blog/dlaczego-twoje-linki-nie-dzialaja-cz-i/

Kiedy patrzeć na ruch i widoczność, a kiedy jest to zawodne?

Kwestie związane z widocznością, tendencją wzrostową/spadkową w Top10 itp., a także ruchem, raczej bym zostawił na dalszym planie. Są to raczej czynniki budujące wiarygodność domeny. Mogą powodować w dłuższej perspektywie, że profil linków jako całość będzie skuteczniejszy. Redukują częściowo ryzyko dewaluacji (utraty wartości) odnośnika przez Gogole. W pewnym sensie są papierkiem lakmusowym jakości domeny, więc pośrednio też mogą stanowić odzwierciedlenie jej mocy.

Postaram się wytłumaczyć te niuanse na paru przykładach:

Kiedy mamy stronę z nabitym profilem linków (powiedzmy 30-40 DR wg Ahrefs), jakimś sensownym site z unikalną i tematyczną treścią (np. 150 artykułów na blogu), ale zerową lub bardzo niską widocznością, to wiem, że coś jest nie tak. Albo strona jest zafiltrowana (ukarana przez Google) albo po prostu jej backlinki mają zerową wartość. Wtedy wiadomo, że link z tej strony nic nam nie da.

Z drugiej strony można wyobrazić sobie stronę typu one-page (np. strona rządowa jakiejś ważnej akcji informacyjnej), do której linkuje wiele serwisów poważnych instytucji z mocnym profilem linków (ministerstwa, uczelnie, BIP, samorządy, portale internetowe, media specjalistyczne itd.). Strona taka może nie być zoptymalizowana na jakiekolwiek popularne słowo kluczowe, więc nie będzie miała ani widoczności, ani specjalnie zbyt dużo ruchu z bezpłatnych wyników wyszukiwania. Jednocześnie kumuluje w cholerę Page Rank i pozyskanie odnośnika z takiej strony (zwłaszcza, gdyby nie było tam innych linków wychodzących) to strzał w dziesiątkę!

Teoretycznie możemy mieć też do czynienia z domeną ze stosunkowo dużym ruchem wynikającym z rankowania na bardzo wiele niszowych fraz (niekomercyjnych, więc niemających silnie podlinkowanej konkurencji). Jeśli nie ma backlinków lub ma ich niewiele, to również nie będzie w stanie przekazać zauważalnej mocy.

Pozyskując linki patrz na metryki związane z linkami

Robert Niechciał w ostatnim artykule na łamach bloga SurferSEO ładnie to zaakcentował:

„Celem a zarazem strategią skutecznego link buildingu jest otoczenie swojej strony internetowej jak najlepszym sąsiedztwem domenowym -rozważanym tylko w kontekście linków okalających naszą domenę oraz linków prowadzących do naszych stron, zaplecz. Popularne metryki:widoczność, ruch itp. na tym poziomie nie mają zastosowania.Interesują nas tylko linki. Wynika to z założenia obecnej wersji algorytmu Page Rank – Wartościowania linków na podstawie dystansu w grafie linków od największych światowych stron internetowych.”

Całość tutaj: https://surferseo.com/blog-pl/link-building-kompletny-przewodnik-po-off-page-seo/

Jak w praktyce dobierać miejsca pod link building

Gdy oceniam moc domen patrzę na kombinację kilku wskaźników. Mimo wszystko zależy nam na budowaniu wiarygodnego profilu linków (to nie zawsze to samo, co najmocniejszy profil linków – zwłaszcza w krótkiej perspektywie), więc patrzę częściowo na metryki związane z ruchem, widocznością, tematycznością, a także zagregowane wskaźniki typu Trust Flow, czy Domain Rating.

Linki z Whitepress, Linkhouse, Marketin9…

Gdy filtruję bazy typu Linkhouse, Marketin9 czy Whitepress, wykluczam sobie domeny z najniższymi wartościami (używam wskaźników do selekcji negatywnej, nie jako indykatora najlepszego wyniku).

Wybieram też kryteria związane z możliwością pozyskania linka dofollow (bo praktycznie tylko na takich nam zależy w płatnym link buildingu) oraz minimalną liczbą referring domains (poziom ten zależy od projektu, konkurencji, budżetu i paru innych kwestii).

Pozostałe domeny (w określonych widełkach cenowych, które niejako są narzucone przez realia danego projektu) przeglądam sobie ręcznie pod względem struktury (elementy nawigacji rozprowadzające Page Rank, strony archiwów, kategorii, tagów etc.), a także dodatkowych metryk w postaci estymowanego ruchu, widoczności etc.

Niezależna selekcja domen pod link building

Oczywiście tak to wygląda, gdy korzystamy z baz pośredników. Oprócz tego można robić własną analizę wg klucza stron rankujących na określone słowa kluczowe (linkowanie tematyczne – Linkhouse nawet zrobił pod to osobny moduł; podobną logikę stosuje też SfeoSEM Łukasza Zontka, a także SurferSEO).

Więcej o linkach tematycznych:

Zbiór potencjalnych domen pod pozyskanie odnośników można zbudować także w oparciu o zaplecze linkowe konkurencji (po prostu podpatrujemy w Ahrefs, skąd dana domena ma backlinki lub wykorzystujemy moduł link intersect; jest też moduł Relinkowanie w Linkhouse). Więcej o tym podejściu:

Można zrobić harvest wyników wyszukiwania w Google (strony, z których chcemy pozyskać link powinny być przecież w indeksie) wg innego footprinta (np. słowo w adresie URL za pomocą polecenia inurl:).

Tego typu metody i selekcję miejscówek z wykorzystaniem narzędzia Clusteric opisałem po części w artykule Marketing szeptany na forach- linki z forów i komentarzy na blogach – jak znaleźć właściwe miejsca?

Można zobaczyć też, jakie podejście proponują chłopaki z SurferSEO, którzy w swoim narzędziu uwzględniają także linki drugiego poziomu:

Jak znaleźć najlepsze miejsce pod kątem linkowania?

Trzeba pamiętać, że nie da się obiektywnie znaleźć jednej najlepszej domeny dostępnej w danym budżecie. Przy szukaniu miejscówek pod linki raczej patrzę na całe partie zamawianych publikacji. Patrzę na to też długofalowo – przecież w kolejnych miesiącach też musi być z czego linkować.

Należy przy tym też pamiętać o tym, że liczba linkujących domen dofollow jest jedną z kluczowych metryk i pozyskiwanie kolejnych linków do tego samego URL docelowego z jednej domeny zazwyczaj nie ma sensu (jeśli są inne, porównywalne domeny w naszym zasięgu). Nazywam to malejącą krańcową użytecznością domeny pod kątem pozyskania linków. Każdy kolejny link ma mniejszą wartość.

Linki wewnętrzne i wychodzące

Koniecznie należy zwracać uwagę także na strukturę strony, z której chcemy pozyskać link. Jeśli to forum, to zobacz, co się dzieje w poszczególnych wątkach – czy jest dużo odnośników w treści, w sygnaturkach? Możesz sprawdzić (np. w Ahrefs) stosunek liczby domen linkujących do interesującego cię serwisu (referring domains) do linkowanych (linked domains). Jeśli serwis ma na przykład 80 RD, a linkuje linkami dofollow do 400 innych domen, to już jest sygnał, że raczej może nie dawać zbyt dużo mocy. Jego domena może być oflagowana jako źródło spamerskich linków lub po prostu, być wyeksploatowana i nie mieć zbyt dużo Page Rank do oddania.

Proponuję sprawdzać to masowo w widoku Batch analysis w ahrefs.com:

analiza zbiorcza domen ahrefs (1)

Oczywiście nie powinniśmy wyciągać na podstawie tych liczb jednoznacznych wniosków. Linki wychodzące mogą być zgromadzone na jakiejś jednej stronie i nie rzutować na kondycję całego serwisu. Gorzej, gdy wiele z nich to linki site-wide, czyli umieszczone na każdej podstronie – np. w sidebarze lub stopce. Ponadto widok ten pokazuje nam liczbę podlinkowanych domen, ale nie mówi, czy są to linki dofollow. Jeśli to np. linki nofollow do social media, to też trochę zmienia obraz sytuacji.

Kolejnym narzędziem, które pozwoli w szybkiej ocenie miejsc pod wartościowe linki, jest wtyczka do przeglądarki – SEOquake, która w locie powie ci, ile z danej strony wychodzi linków do zewnętrznych serwisów, jak i ile jest linków wewnętrznych. Warto pamiętać, że są to dane dla konkretnego URL, nie domeny jako całości. Pozwala to jednak ocenić sytuację – np. poprzez analizę innych artykułów sponsorowanych w serwisie, w którym chcemy zlecić publikację.

seoquake analiza linkow (1)

Czyli jak? 😀

Wiem, że nie odpowiedziałem jednoznacznie na pytanie „jak racjonalnie i chociaż w 90% trafnie dla każdego przypadku zmierzyć moc danej domeny na której chcemy wrzucić nasz link tudzież ocenić po prostu miejscówkę?”, ale mam nadzieję, że dałem trochę wskazówek, jak podchodzić do całego procesu. Oczywiście jest to tylko moja opinia i inni specjaliści mogą mieć inne podejście. Niemniej wypadkowa tak pozyskiwanych odnośników po prostu przynosi mi wymierne rezultaty. Dlatego też skłaniam się do tego, co napisał Łukasz w swoim pytaniu:

Ten ahrefsowy DR dość mnie zaskoczył choć zdaję sobie sprawę że i czasem dla spamów pokaże bzdury więc nie powinienem mu zawsze ufać ale z drugiej strony – czy on nie będzie lepszy niżbyśmy się kierowali jako warunkiem dobrej domeny tylko combo pt: widoczność jako jakaś pula fraz w top10 + w miarę duża liczba ref domains?

Wiadomo, że zawsze musimy brać też pod uwagę aspekty biznesowe – rentowność projektu. Teoretycznie można by było przeglądać każdą domenę ręcznie, lecz przy dziesiątkach zdobywanych odnośników byłoby to nierentowne – zwiększałoby wielokrotnie koszt pozyskania linka (koszt pracy specjalisty > koszt publikacji i przygotowania treści) i czyniło cały projekt nieopłacalnym. Także – zawsze z głową! 🙂