Znajomi na Facebooku to nie Pokemony. Nie stosuj zasady gotta catch’em all.

social media marketing

Pracując w branży internetowej, marketingowej czy też mediach trzeba liczyć się z tym, że granica między prywatnym i służbowym wykorzystaniem mediów społecznościowych jest bardzo płynna. Trudno ją jasno nakreślić. Normą jest pojawianie się zaproszeń do grona znajomych od osób, których w życiu na oczy się nie widziało. Co robić z tym fantem? Każdy ma swoją metodę, podejście. Ja przedstawię swoje.

Fejkowe konta

W sumie to dziwię się, że dopiero teraz piszę ten tekst. Od bardzo dawna dostaję zaproszenia od osób, których w życiu na oczy nie widziałem, których nie znam, o których istnieniu nie miałem pojęcia. Część z nich to oczywiście boty, tzw. fejkowe konta (ang. fake – fałszywy, podrobiony) imitujące realnych użytkowników. Są tworzone w różnych spamerskich celach. Aby wyglądały na wiarygodne (z perspektywy algorytmów Facebooka i innych użytkowników) muszą mieć znajomych i wchodzić w określone interakcje. Stąd zaproszenia. Czasem je tylko ignoruję, czasem oznaczam jako spam.

fejkowe konta na facebooku (1)

Jednak clou sprawy, o której piszę to realni ludzie, często również związani z branżą marketingową. Pracują w niej lub aspirują, aby w niej zaistnieć. Czasem są to też przedsiębiorcy internetowi, którzy chcą się otaczać gronem specjalistów. Jakie są ich intencje? Pewnie rozmaite, nie będę gdybał.

Networking na Facebooku

Co mnie irytuje, to ignorowanie charakteru i funkcji poszczególnych serwisów społecznościowych. Aby budować sieć kontaktów związanych z daną branżą, warto wykorzystać LinkedIn. Serio! Mam tam mnóstwo kontaktów, wchodzę w interakcje z użytkownikami, wymieniam się wiadomościami i komentarzami pod postami. Oczywiście Facebooka także wykorzystuję w dużej mierze do celów służbowych. To w tym serwisie najłatwiej wywołać zaangażowanie, wejść w interakcje z innymi użytkownikami. Nie ukrywam, na moim publicznym profilu znajdziecie głównie treści dotyczące marketingu i technologii internetowych. Tym się zajmuję po kilkanaście godzin dziennie, więc jest to poniekąd naturalny stan rzeczy. Niemniej chciałbym zachować minimalną granicę między tym, co publiczne i tym, co dla znajomych. Facebook oczywiście daje takie możliwości, lecz to wymaga pewnej „higieny”.

Zarządzanie prywatnością postów

Publikując posty mamy do wyboru, dla kogo będą widoczne. Przy dużej liczbie znajomych zarządzanie poszczególnymi grupami staje się problematyczne i każdorazowo dodając znajomego, akceptując zaproszenie trzeba go klasyfikować (np. jako bliscy znajomi). Nigdy nie byłem przekonany do takich działań.

opcje prywatności posta na facebooku

bliscy znajomi na facebooku

W praktyce stosuję najczęściej jedynie dwa poziomy – post publiczny oraz tylko dla znajomych. Jednak, aby to miało sens, należy dbać o to, kto jest wśród znajomych.

Higiena w profilu znajomych

Każdy ma swoje zasady i swoje podejście. Niektórzy się cieszą z rosnącej liczby znajomych. Inni całkowicie ignorują zaproszenia od osób, których nie spotkali w fizycznym, analogowym świecie. Ja aż tak restrykcyjny nie jestem, bo moim zdaniem definiowanie znajomości w oparciu o kryterium spotkania offline nie ma już dłużej sensu, przynajmniej w naszej branży.

Niemniej zdecydowanej większości zaproszeń nie przyjmuję. Do grona znajomych przyjmuję osoby, które rzeczywiście poznaję, a także osoby, które sam obserwuję, wiem kim są i czym się zajmują. Z różnych względów zależy mi na kontakcie, wymianie zdań, a finalnie na przybiciu piątki na którymś z branżowych eventów. Nie przyjmuję natomiast osób, które są mi całkowicie obce. Czasem zdarza się, że ktoś obcy odzywa się na messengerze z propozycją współpracy, zapytaniem ofertowym, prośbą o pomoc etc. Gdy wymienimy parę zdań, kontakt się powtórzy i otrzymam zaproszenie do grona znajomych, to czasem je akceptuję. Jednak nie znoszę sytuacji, w której na Facebooku (bo na LinkedIn wygląda to trochę inaczej) dostaję zaproszenie i… cisza, żadnej wiadomości, żadnego „cześć, jestem Staszek, zajmuję się tym i tym i wysłałem ci zaproszenie ponieważ…”.

Nie stosuj zasady gotta catch’em all

Naprawdę, branżowi znajomi na Facebooku to nie Pokemony, których należy złapać i „mieć ich w kolekcji”. Jak zapraszasz kogoś obcego do znajomych, chcesz nawiązać relację, to przynajmniej napisz wiadomość. Jeśli nie wiesz, co napisać, to prawdopodobnie nie masz powodu, aby nawiązywać wirtualną znajomość z tą osobą. Zachowajmy trochę rozsądku.

Jeśli kogoś nie znasz, a po prostu chcesz mieć regularny dostęp do publicznych postów tej osoby, skorzystaj z opcji „Obserwuj”. Tak, to takie proste.

opcja obserwuj na facebooku (1)

Jak dodać możliwość obserwowania do swojego profilu

A może jesteś po drugiej stronie i to Ciebie męczą częste zaproszenia od nieznajomych? Jeśli w ogóle korzystasz z publicznych postów i chcesz, aby „ludzie z branży” lub po prostu osoby zainteresowane daną tematyką miały do nich dostęp, uruchom możliwość obserwowania Twojego profilu. Aby to zrobić, zastosuj się do instrukcji dostępnych w oficjalnym centrum pomocy Facebooka: https://www.facebook.com/help/236137273103960. To naprawdę proste.

Niektórzy stosują także zabieg polegający na rozdzieleniu przestrzeni zawodowej i prywatnej poprzez utworzenie poza swoim profilem osobistym osobnej strony, tzw. fanpage. Niemniej taki krok też niesie ze sobą określone  konsekwencje, ponieważ zasięgi profili osobistych i stron mogą rządzić się trochę innymi prawami. Trzeba zatem taką decyzję podjąć mając pełną świadomość zdarzeń.

W tej chwili wśród obserwujących mam kilkaset osób, z czego znaczna część to konta osób, które wysłały zaproszenie i go niestety nie zaakceptowałem. Mam świadomość, że ten tekst może dla niektórych brzmieć trochę arogancko, ale trudno. Niech i tak będzie.

A jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

Grafika w nagłówku z wykorzystaniem zdjęcia autorstwa Gage Skidmore na licencji CC BY-SA 2.0

Udostępnij post:

    Jeśli jesteś zainteresowany współpracą, konsultacją SEO, napisz do mnie!

    This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.