Jak już wielokrotnie wcześniej pisałem, do aktualizacji klasy Core Algorithm Update trzeba się przyzwyczaić. Machine Learning Google uczy się i kalibruje z kolejnymi iteracjami. Poszukiwanie konkretnych rozwiązań na wahania pozycji jest raczej skazane na niepowodzenie. Jak zatem reagować na takie aktualizacje?

Core Algo Update czyli co?

4. maja 2020 Danny Sullivan pracujący jako rzecznik Google ds. SEO ogłosił na Twitterze, jak to ma w zwyczaju, że rozpoczyna się kolejna globalna aktualizacja algorytmu Google.

 

Przy okazji odesłał do oficjalnego artykułu mówiącego, jak według Google należy reagować na zmiany. Z artykułu, który znamy już z poprzednich aktualizacji, niewiele wynika. Googlersi chcą wysyłać prosty komunikat:

Aktualizacja jest wielowymiarowa, złożona i na różne strony może różnie wpływać. Zamiast szukać przyczyny spadków w konkretnym przypadku skup się na zrobieniu porządku od A do Z – zadbaj o jakość strony.

Takie podejście sugerował też Glenn Gabe po dokonaniu analizy wcześniejszych aktualizacji w 2019 roku:

The March 12, 2019 Google Core Algorithm Update – A Softer Side Of Medic, Trust And The Link Graph, Quality Still Matters, And The Importance of the “Kitchen Sink”

The September 2019 Google Core Update – Case studies, health and medical volatility, Discover impact, “baby algorithms”, and revisiting the “kitchen sink” approach to remediation

 

Podzielam to podejście, o czym również pisałem jeszcze w 2018 r.:

Aktualizacje Google 2018 – co o nich wiemy i dlaczego niewiele z tego wynika

Google Medic Update – osobista opinia o aktualizacji Medical, stronach YMYL i nowych wytycznych dla raterów

 

Podobieństwa w zmianach widoczności

Analiza kolejnych aktualizacji wskazuje, że Google często wdraża niekoniecznie dobre zmiany. Nieraz po paru tygodniach następuje rollback lub korekta. Widzimy też często odwrócenie trendu widoczności domen przy kolejnych iteracjach (tak było np. z niesławnym Medical Update w wielu przypadkach).

Trudno na chwilę obecną mówić o jakichś konkretnych wnioskach, ale w obserwowanych projektach widzę w wielu przypadkach podobny kształt wykresu, nazwijmy go siodłem. Charakteryzuje się spadkiem widoczności po styczniowej aktualizacji core algorithm update i odbiciem w chwili obecnej. Kilka przykładów poniżej:

Sklep internetowy z koszulkami

aktualizacja google zmiana widocznosci

 

Serwis technologiczny

zmiana pozycji Google core algo update

 

Blog dietetyczny

wzrost pozycji google po aktualizacji

 

Nie jest to jednak regułą, bo obserwuję też przypadki, gdzie po styczniowym skoku trend wzrostowy jest utrzymywany:

Strona z branży finansowej

wzrost pozycji po dwóch aktualizacjach google core update

 

Serwis biznesowy, katalog firm

W tym przypadku jeszcze widać dodatkowe fluktuacje w lutym:

skoki pozycji przy core algo update

 

Sklep internetowy z branży kosmetyczno-fryzjerskiej

wzrost pozycji sklepu w google

 

Nie oznacza to, że wszystkie serwisy zachowują się w ten sposób. To tylko próbka. Jak widać po doborze przykładów (sklepy internetowe, blogi, serwisy contentowe, katalogi) nie ma zależności między typem strony, a zachowaniem. Jak wspominałem już na początku, trudno o jednoznaczne wnioski. W branży pojawia się wiele głosów wskazujących na niekorzystne przetasowania na topowych pozycjach, gdzie na pierwsze lub zerowe miejsce (tzw. featured snippet, result zero) wskakują np. nieaktualizowane, niepromowane artykuły sprzed wielu lat. Trudno zakładać, że to najbardziej jakościowe treści w swojej niszy.

Nie zdziwię się zatem, jeśli niebawem będziemy obserwować solidną korektę.

Jak chronić się przed dużymi wahaniami

Nikt nie narzeka, gdy widoczność jego strony idzie mocno do góry. Wszyscy szukają jednak przyczyn spadków. Nie mam oczywiście 100%-owej recepty i nikomu nie jestem w stanie dać gwarancji, że jego serwis nigdy nie poleci w dół przy aktualizacji. Taką niestabilność musimy niestety przyjąć jako pewnik w Google. Raczej sugeruję dbać kompleksowo o serwisy, szczególnie na poziomie architektury informacji i czytelności z perspektywy Google.

Moje sugestie, które sprawdzają się w prowadzonych projektach (tam, gdzie są wdrażane zwykle obserwujemy mniejszą destabilizację):

  1. Zadbaj o technical SEO i unikaj błędów wpływających negatywnie na indeksowanie i dopasowanie fraz:
    • unikaj mixed signals (np ten sam anchor-text do różnych stron docelowych)
    • unikaj mixed content (zasoby http na stronach zabezpieczonych SSL)
    • unikaj przekierowań w linkowaniu wewnętrznym, błędów 404
    • stosuj konsekwentnie i świadomie dyrektywy noindex, wskazówki w robots.txt oraz linki kanoniczne
    • dbaj o aktualną mapę XML (odsyłaj tylko do kanonicznych stron odpowiadających statusem 200)
  2. Zadbaj o przejrzystą architekturę informacji
    • świadomie buduj menu i inne elementy nawigacji
    • stosuj kontekstowe i konsekwentne (dobór anchor-text) linkowanie wewnętrzne
    • unikaj duplikacji title
    • walcz z kanibalizacją
    • rozbudowuj stronę z myślą o topical authority
  3. Buduj autorytet domeny
    • pozyskuj linki z wysokiej jakości źródeł
    • linkuj w sposób zdywersyfikowany (link pillowing)

Podkreślam, że nie jest to recepta. Google często się myli i wycofuje z wdrażanych zmian. Potraktuj to jako wskazówkę. Nie da się na 100% zabezpieczyć przed wahaniami w Google, lecz nie jest też prawdą, że każdy serwis musi być skazany na duże fluktuacje. Dwa przykłady z obserwowanych przeze mnie projektów:

Sklep z gadżetami dla firm

stabilny wzrost pozycji google

 

Serwis z ofertą szkoleniową (branża zdrowie/ BHP):

wzrost pozycji w Google

 

Nie od dzisiaj wiadomo, że SEO to maraton, a nie bieg krótkodystansowy. Formę trzeba planować tak, aby wygrać cały bieg. Ciężko być cały czas liderem, jeśli nie ma się przytłaczająco większego budżetu i bardzo sprawnie działającego zespołu (zazwyczaj zarówno in-house, jak i zewnętrznych specjalistów).

Strategia dywersyfikacji – nie tylko SEO

Czasem aktualizacje przyprawiają o zgrzytanie zębami, czasem są powodem, aby otwierać szampana. Pomimo, że najchętniej bym nakłaniał swoich klientów, aby maksymalizowali budżety na pozycjonowanie, to zawsze podkreślam, że warto różnicować kanały dotarcia do klientów. Czasem błąd po stronie Google może spowodować utratę rentowności sklepu lub spowodować, że do firmy przestaną przychodzić nowi klienci. Google nie musi się nikomu tłumaczyć z tego, ile ruchu przekazuje poszczególnym serwisom. Rozsądnie jest zatem korzystać także z kanałów PPC, a także postawić na budowanie lojalnej bazy klientów, wykorzystywać mailingi do swojej bazy, budować tzw. customer lifetime value.

Powodzenia przy kolejnych aktualizacjach 🙂

 

PS.

Pochwalę się, że mój blog wskoczył na fajne pozycje:

Oczywiście pozostaje otwartą kwestią, co się wydarzy, gdy nastąpi korekta aktualizacji 😉