Udostępnij:

Od dłuższego czasu rzadko słyszy się o karach od Google za nienaturalny profil linków. Google Penguin, działając w czasie rzeczywistym, de facto na bieżąco przelicza linki i weryfikuje, czy w przypadku określonych stron nie są zaburzone odpowiednie proporcje. Czym są te charakterystyczne proporcje? O tym dzisiaj właśnie.

Nie ma reguły mówiącej jakie proporcje linków w pozycjonowaniu stron są ok. Przynajmniej nie jest to wartość uniwersalna. Rozróżnijmy dwie kwestie. Źródła linków i ich forma.

Kwestia pierwsza: domeny, z których pozyskujesz linki

Jeśli pozyskujesz masowo odnośniki ze słabych miejscówek, np. wyeksploatowanych katalogów SEO, to możesz liczyć na karę. Oczywiście kilka pojedynczych linków jeszcze żadnego serwisu nie zabiło, chociaż mogą szkodzić one w pewnym stopniu.

Pojedyncze linki mogą szkodzić, ale na pewno nie przyniosą żadnej potężnej kary. A już na pewno nie bana, czyli całkowitego usunięcia z indeksu (słyszałem takie obawy marketerów).

Teraz dużo łatwiej jest utracić widoczność na konkretne słowo kluczowe o zaledwie parę pozycji lub też minimalnie stracić widoczność dla danej strony. Taka kalibracja naszych pozycji przez Pingwina jest bardzo trudna do zauważenia. Trudno wtedy też wyśledzić linki, które za to odpowiadały. A może straciłeś widoczność po prostu w wyniku podniesienia pozycji konkurencji? Każdorazowo trzeba zrobić indywidualne SEO-śledztwo.

Jeśli masowo pozyskujesz linki ze zaspamowanych domen (które same dostały karę / emitują ogromne ilości linków dofollow same posiadając mało linków do siebie i mało wartościowej treści) lub domen bez żadnej wartości w kontekście pozycjonowania, to możesz wpaść w poważniejsze tarapaty. Wówczas, jeśli algorytm stwierdzi, że zdecydowana większość naszych linków pochodzi z miejsc “oflagowanych” (czyli wcześniej zidentyfikowanych przez Google jako spamerskie), może ukarać twój serwis w bardziej widoczny sposób. Czasem nie wiadomo co gorsze 😉

Jeszcze nie przebadałem historii strony. Zrobię to, jeśli klient zamówi audyt, ale pierwszy trop jest ciekawy. Rzuciłem…

Opublikowany przez Szymon Slowik 10 stycznia 2018

Zobacz przykład opisany powyżej – wraz z komentarzami:

Kamil Rybicki:

Tak. Linki są w stanie przekazywać “negatyw” i da się to udowodnić.

(w tym kontekście odsyłam do tekstu https://nprofit.net/pl/2018/bezpieczny-linkbuilding-metoda-sondy/)

Łukasz Trześniewski:

Musiałbym sięgnąć do notatek, ale mniej więcej szło to tak:
50% oflagowanych linków – algo włącza się lampka
60% oflagowanych linków – kolejne oflagowane linki zaczynają przenosić negatywne sygnały
70% – domena trafia do kolejki czekając na ręczne sprawdzenie
80% – penguin siada na stronie i ją blokuje

Bartłomiej Dusza pyta z kolei:

Czyli spamerskie fora dyskusyjne, gdzie każdy wkleja tylko linki do swoich stron – to już przeżytek i takimi forami można sobie strzelić w kolano?

Tak, chociaż nie musi to oznaczać, że każdy link z każdego forum jest zły.

Co więcej, przypomniał mi się ostatnio jeden z cytowanych na łamach Takaoto (wpis o bezpieczeństwie, white hat SEO i Pingwinie) postów Tomasza Stopki:

Ale jakie ratio (czyli stosunek dobrych do złych linków) jest odpowiednie? Czy jest to zaszyte gdzieś w algorytmie Google jako stała wartość? I czy algorytm Google ma wpisaną uniwersalną definicję “złego” linka? Raczej nie. Wszystko zależy od specyfiki danej niszy. Przedstawię to zaraz w kontekście anchor textów.

Co to jest anchor text?

Anchor text (ang. tekst kotwicy) to tekst, pod którym pojawia się odnośnik hipertekstowy, potocznie zwany linkiem. Stanowi klikalny element – widziany w treści strony przez użytkownika przeglądarki. Anchor text może być wykorzystywany w procesie pozycjonowania do wzmacniania sygnałów związanych z konkretnym słowem kluczowym.

link budowa anchor text

Dla jasności – na powyższym screenie:

1 – www.flickr… – URL strony docelowej

2. TimOve – anchor text linku (zobacz wyżej na link, z którego pochodzą strzałki)

Kwestia druga: kształt linków – anchor text

Profil linków powinien być zdywersyfikowany nie tylko pod względem domen linkujących. Jedną z kluczowych kwestii w link buildingu na większą skalę jest odpowiednie operowanie anchor-textami. Co do zasady, na pozycjonowanie pod konkretne słowa kluczowe bardziej wpływają linki, które posiadają te słowa w tekście zakotwiczenia. Stąd wszystkie spamerskie linki na forach, blogach etc. często przybierają postać pozycjonowanie stron wwwpożyczki chwilówkiubezpieczenia Toruń itp. Za zbyt wiele właśnie takich linków (nawet z najlepszych lokalizacji) najłatwiej otrzymać karę.

Ale znów – co to znaczy “zbyt wiele”?

Google ocenia każdą niszę tematyczną i sprawdza, jakie panują w niej standardy. W większości przypadków sugeruje się, aby w całym profilu linków danej strony, linki EMA (exact-match anchor text, czyli te z dokładnie dopasowanym słowem kluczowym w tekście zakotwiczenia) stanowiły zaledwie parę procent. Jednak są branże, w których ta granica jest postawiona znacznie wyżej.

Przyjrzyjmy się frazie strony internetowe kraków i firmom, które są na czołowych pozycjach (screen z Keyword Explorera w Ahrefs):

SERP top10

Na pierwszym miejscu webiso.pl. Oto ich anchor texty:

anchory brand i exact

Są to teksty typu exact-match (anchory brandowe, czyli oparte na marce to łącznie ok. 50% całości), lecz stosunkowo zdywersyfikowane. Cześć z nich to linki w stopkach klientów (czego Google też nie lubi za bardzo; są to tzw. linki site-wide) – tekstowe i graficzne (ze słowem kluczowym w parametrze “alt” grafiki), część to linki ze słabej jakości stron, katalogów SEO itp.

domeny linkujące

W przypadku milleniumstudio.pl chmura tekstów zakotwiczenia również wskazuje na intensywne wykorzystanie linków exact match; nawet w większym stopniu. Specjalnie dla kontrastu na poniższym screenshocie zaznaczyłem anchory brandowe – jest ich znacznie mniej – 15-20% całości.

linki brandowe i ema

Linki w dużej mierze wyglądają tak:

link w stopce

Pomimo, że w podpisie na dole strony pojawia się brand Millenium Studio, to podlinkowana jest fraza Tworzenie stron www. Takich przykładów jest o wiele więcej. Agencje interaktywne bazujące na własnych systemach CMS, posiadające dostęp do stron klientów, mogą w tym zakresie robić cuda 😉 Inna kwestia, to czy to jest etyczne. Nie chcę nikogo osądzać. Jeśli umowa to reguluje lub klient nie ma z tym problemu – nie oceniam.

Na koniec jeszcze wspomnę, że istnieje więcej czynników, które wpływają na ogólny poziom dywersyfikacji profilu linków – odsetek linków nofollow, liczba linków graficznych (też mogących posiadać keyword w parametrze alt – jak w powyższym przykładzie webiso.pl), przekierowania z innych domen itp. Ważna jest też dywersyfikacja stron docelowych w obrębie twojej witryny. Nie robimy tu jednak szczegółowej analizy profilu linków – chodzi tylko o pewien przykład.

Czy kopiować te rozwiązania?

My tu jednak o SEO, a nie o etyce. W większości przypadków, gdybyś poszedł tą drogą i zdobywał głównie linki ze słowem kluczowym w tekście zakotwiczenia, linkował z katalogów, ze stopek, to możesz liczyć na zwrócenie uwagi Pingwina.

Jak widać, w pewnych branżach Google przymyka na to oko i pozwala na dużo większą swobodę. Po prostu, gdyby nagle zaczął karać wszystkie agencje interaktywne za te praktyki, czy nawet po prostu dewaluowałby ich linki, to w wynikach wyszukiwania zostałyby same niedoświadczone firmy albo strony internetowe, na których co prawda wspomina się o tworzeniu witryn, ale nie jest to przedmiotem oferty. Byłaby to zatem kara nie tylko dla tych agencji, ale przede wszystkim dla użytkowników Google.

To jeden z głównych powodów, dla których Google w radykalny sposób (już) nie karze za linki łamiące wytyczne. Gigant z Mountain View już się nauczył, że lepiej jest coś robić po mału, po cichu, dać się wszystkim zaadoptować (np. poprzez stopniowe deprecjonowanie poszczególnych typów odnośników, dewaluację pojedynczych linków), aniżeli robić trzęsienie ziemi.

Jakie z tego wnioski dla pozycjonowania? Otóż:

  1. Trzeba zdobywać zdywersyfikowane linki, aby zmniejszyć ryzyko, że zostaną one zdewaluowane.
  2. Należy brać pod uwagę kontekst swojej niszy, branży, czy też konkretnego słowa kluczowego i na tej podstawie kształtować profil linków.

Jak analizować swoją niszę?

Można wykorzystać np. narzędzie Ahrefs, z którego pochodzą screeny z wcześniejszej części artykułu. Jest nawet film instruktażowy (chociaż z 2015 r.):

Ostatnio odbył się także webinar poświęcony polskiemu narzędziu (soft desktopowy) Clusteric, w którym również poruszone są kwestie analizy proporcji między typami linków, anchor-textami etc.:

Można też oczywiście zgłosić się do kogoś, kto się tym zajmie za Ciebie 😉

Udostępnij: