Udostępnij:

Punktem wyjścia do napisania tego posta była wypowiedź Barbary Stawarz, w której skomentowała skład laureatów I love marketing. Pierwotnie skomentowałem to na FB, ale rozpisałem się na tyle, że zasługuje to na osobny artykuł. Poniżej oryginalny post i moja wypowiedź.

Od tego się zaczęło:

A oto mój komentarz z paroma kosmetycznymi modyfikacjami (można przejść do oryginalnego posta i tam się odnieść do mojej wypowiedzi lub tutaj w komentarzach – zapraszam):

Jeśli można, ja też podzielę się swoją refleksją. Na wstępie zaznaczę, że bardzo nieswojo się czuję kategoryzując “kobiety robią tak / są takie”, “mężczyźni robią tak / są tacy”, bo to straszne uproszczenie. Podzielę się swoimi obserwacjami z feedu facebookowego. Ten oczywiście może być bardzo niereprezentatywny, więc nie może być traktowany jako jakaś prawda objawiona, a jedynie dodatek w dyskusji. Może jednak więcej osób stwierdzi, że ma podobnie. Do sedna.

Na wstępie “zdefiniowanie próby” 🙂 Mam sporo kontaktów na FB (znajomi + obserwujący to ok. 2,5k). W tej grupie (oprócz takich znajomych tradycyjnych i rodziny) są osoby zarówno z SEO, jak i social media, klasycznego marketingu, PR, designu, UX, PPC, analityki, content marketingu – pewnie dość szeroki branżowy przekrój. Jeżdżę na szkolenia, wykładam na uczelniach, gdzie jest mnóstwo kobiet. Branża marketingowa moim zdaniem nie jest zmaskulinizowana (ilościowo). Mój blog to 1500 fanów, a jego społeczność to o. 56% m i 44% (a to blog o pozycjonowaniu stron, akurat subbranży zdominowanej przez facetów). W szeroko rozumianym marketingu nie widzę dysproporcji (w PR, social, content nawet wydaje mi się, że może być przewaga kobiet).

Natomiast kiedy obserwuję swój feed, widzę głównie posty facetów. Marketerów, seowców, managerów, twórców startupów… Z czego to wynika?

Kobiety moim zdaniem (przepraszam za brutalne uproszczenie) w tej całej społeczności mają zupełnie inne podejście do wykorzystania mediów społecznościowych. Mniej własnego contentu. Mniej contentu share’owanego z innych serwisów, mniej aktywności w grupach (chyba, że z pozycji – pytam, bo nie wiem / rzadko z pozycji – podzielę się z Wami moją refleksją).

W efekcie (pewnie w oczach organizatorów konferencji, wydawców etc. także), siłą rzeczy, trudniej im budować wizerunek ekspercki. Jednak budowanie wizerunku specjalisty w social media w dużej mierze odbywa się właśnie przez regularne wskazywanie wartościowych artykułów, dzielenie się spostrzeżeniami, zadawanie prowokujących pytań (także na grupach), bronienie swoich racji, wchodzenie w polemikę, pokazywanie tego, co się robi. Czy u kobiet występuje jakiś rodzaj daleko idącej autocenzury?

Faceci mają chyba niżej postawioną poprzeczkę. Modelowo widzę to tak: Facet – “o fajne, udostępnię”. Kobieta – “dobry artykuł, dużo się z niego dowiedziałam, ale nie będę go wrzucać, pomyślą, że się wymądrzam albo chwalę, że czytam takie rzeczy, poza tym kogo to interesuje, pewnie i tak już wszyscy to przeczytali przede mną”. Wyjątkiem są content marketerki na etacie, które po prostu tworzą treści na blogu firmowym i zajmują się ich dystrybucją. Jednak to nie jest “ich content”, a marki. Tak to przynajmniej finalnie jest chyba odbierane. W niewielkim stopniu buduje to ich markę osobistą.

Pewnie winny jest cały system, który mówi kobietom, gdzie ich miejsce (od rodziców, przez nauczycieli, polityków, kapłanów, pracodawców etc.) i jest to punkt wyjścia do szerszej debaty (udostępniałem ostatnio fajne wystąpienie z TEDx Jagody Gandziarowskiej-Ziołeckiej na ten temat).

Jednak jak miałbym szukać jakiegoś rozwiązania (w myśl zasady, że żeby Ci ktoś pomógł, musisz sama chcieć sobie pomóc), to postulowałbym większą aktywność Drogie Panie. Więcej odwagi. Czy wiąże się to z rezygnacją z prywatności w social media na rzecz budowania profilu zawodowego? Tak. Czy wiąże się to z wystawieniem na ostrzał? Tak. Czy będzie to prowadziło do szeregu konfrontacji? Tak. Ale bez tego ani rusz. Czy każda z Was zbuduje markę osobistą? Nie. Czy każda z Was zasługuje, aby być liderem swojej społeczności? Nie. Czy każda z Was jest merytoryczna, charyzmatyczna i może coś wnieść do debaty o marketingu? Nie. Niemniej tak samo dotyczy to nas. Facetów.

Oczywiście ktoś może teraz postawić sobie za punkt honoru wymienienie szeregu kobiet, które są bardzo aktywne, pewne siebie, wytyczają pewne standardy etc. Żeby nie szukać daleko Barbara jest tu przykładem, czy Panie wymienione w poście. Jednak mimo wszystko mam wrażenie, że to wciąż wyjątki potwierdzające regułę.

Jeśli miałbym coś postulować jeśli chodzi o postawę mężczyzn, to sugerowałbym wreszcie równe traktowanie. Jeśli mamy być profesjonalną branżą, to traktujmy się jak profesjonaliści – bez pobłażliwego traktowania i taryf ulgowych (nawet w dobrej wierze) i bez złośliwości i podśmiechujek. Odchyły w obu kierunkach nie pomagają.


Skorzystam z okazji i rozwinę jeszcze ten oryginalny komentarz.

Na koniec trochę danych z mojego FB (szkoda, że nie ma takich danych dla profili osobowych) – tzn. z fanpage tego bloga.

 

Wśród osób obserwujących stronę widać przewagę mężczyzn. Chociaż nie jest to jakaś wielka różnica

obserwatorzy bloga kobiety mezczyzni

Wśród osób, które widziały jej content (tzn posty z fanpage facebook.com/szymonslowik.blog), widać już praktycznie 50/50. Pewnie za sprawą tego, że udostępniam posty na swoim prywatnym profilu, proporcje się wyrównują.

statystyki kobiety mezczyzni

Jednak jeśli spojrzymy na zaangażowanie pod postami, znowu widać różnicę:

zaangazowanie kobiety mezczyzni

Wytłumaczenia mogą być dwa. Albo posty docierają do wielu moich znajomych, koleżanek, które nie są w branży, więc nie reagują na tego typu treści. Albo branżowe kobiety w moim otoczeniu mają mniejszą skłonność do angażowania się, zabierania głosu, udostępniania treści o charakterze zawodowym etc.

Jeśli to ta druga opcja, to konkluzja jest podobna, jak w oryginalnej wypowiedzi. Drogie Panie. Dziewczyny. Do roboty 🙂 Bardzo chętnie pomogę, udostępnię, skomentuję – tak samo jak chętnie pomagam, udostępniam, komentuję treści tworzone przez moich kolegów, znajomych, obserwowanych specjalistów płci męskiej 🙂

Udostępnij: