Miałem dzisiaj dziwny sen, o którym zaraz Ci opowiem. Analizuję od paru dni domenę, w obrębie której jest dość duży bałagan (zarówno pod kątem SEO, jak i UX) i będziemy rekomendować reorganizację architektury informacji. Innymi słowy, trzeba będzie zmienić strukturę strony i poprzenosić różne zasoby z miejsca na miejsce.

Problemy z architekturą informacji i dziwny sen o metodzie lodówkowej

W obrębie witryny są problemy z duplikacją treści, thin content, kanibalizacją, a także z brakiem jasnej ścieżki prowadzenia użytkownika. To wszystko sprawia, wraz z dość swobodnym podejściem do tworzenia treści na blogu (zero strategii w odniesieniu do tego, co jest w zasobach ofertowych), że architektura informacji musi przejść, ekhm, co najmniej lifting, a najlepiej pełną metamorfozę 🙂

Przyśniło mi się, że rozmawiam na ten temat z jakąś kobietą, która mówi, że musimy w takim razie zastosować metodą lodówki. Ja się drapię po czole i zastanawiam – o co chodzi!? Myślałem, że trochę inaczej podejdziemy do tematu (dane z Google Analytics na temat ruchu i stary dobry card sorting by wystarczyły; jeśli nie wiesz, czym jest card sorting, to zaraz wytłumaczę). Widząc, że totalnie nie ogarniam metody lodówki, kobieta z mojego snu postanowiła mi ją punkt po punkcie wyjaśnić.

 

Kobieta przedstawiła mi następującą sekwencję działań:

  1. Bierzemy planszę
  2. Przygotowujemy karteczki i wypisujemy na nich bardziej i mniej istotne zasoby strony
  3. Układamy hierarchicznie karteczki na planszy, aby powstała logiczna struktura menu głównego, podział kategorii w sekcji contentowej etc.
    [… do tego punktu brzmi znajomo dla każdego, kto robił card sorting…]
  4. Patrzymy na to, co nam powstało i oceniamy, czy ma to sens.
  5. Wkładamy planszę do lodówki na parę godzin.
  6. Gdy wyciągniemy planszę, kładziemy ją na stół i jeszcze raz sprawdzamy, czy wszystko jest spójne i klarowne.
  7. Dopiero wtedy możemy bazować na ustalonym schemacie przy tworzeniu struktury serwisu.

Jak się okazało, chodziło po prostu o „metodę karteczkową”, czyli wspomniany card sorting. Nie mam pojęcia, skąd się wziął motyw tej lodówki. Może przez ostatnie dni zbyt się zaangażowałem w audyt jednocześnie myśląc dużo o jedzeniu? Są na sali jacyś psychoanalitycy?

 

Metoda projektowania architektury informacji (lub poszczególnych jej obszarów – nawigacji, struktury kategorii na blogu lub w sklepie internetowym itp.) za pomocą kart, czyli wspomniany card sorting, to bardzo dobry sposób na logiczne pogrupowanie treści. Polega mniej więcej na tym, co zostało przedstawione na liście powyżej. Podchodząc do tego bardziej szczegółowo i profesjonalnie, należałoby podjąć następujące działania:

1. Grupowanie treści

Przeglądamy istniejącą stronę (lub brief klienta, strony konkurencji – cokolwiek stanowi naszą podstawę do projektowania) i wypisujemy na pojedynczych karteczkach kolejne tematy i zagadnienia, które są na niej poruszane. Sugerowałbym jednocześnie zwrócić uwagę na typ treści – np. artykuł poradnikowy o x, oferta dotycząca usługi x. Ważne, aby podział tematów był jasny, a z każdej karteczki jasno wynikało, co reprezentuje.

 

2. Analiza danych

Potrzebna będzie szczegółowa analiza posiadanych zasobów na podstawie wszelkiego rodzaju danych ilościowych i jakościowych, jakie posiadamy. Mogą to być dane z HotJar, Google Analytics, wszelkiego rodzaju zestawienia na temat przepływów ruchu, punktów konwersji, stron docelowych. To da obraz, które strony są rzeczywiście najważniejsze, muszą być wyeksponowane z perspektywy pozyskiwania ruchu i jego konwersji.

 

3. Sortowanie

Możesz wybrać po prostu wersję analogową – rzeczywiste sortowanie kart – lub też wybrać jakieś narzędzie online. To jest bez znaczenia. To tylko kwestia Twojej wygody. Sugerowałbym po prostu działanie z fizycznymi karteczkami. Najlepiej będzie, jeśli wyznaczysz jasne role – kto jest moderatorem całego procesu, a kto debatuje o tematach i ich podziale.

Przygotuj także puste karteczki, bo zespół projektowy w trakcie procesu może zgłaszać zapotrzebowanie na kolejne tematy (nowe zagadnienia lub bardziej szczegółowe aspekty istniejących zasobów). Zapewnij odpowiednią przestrzeń – im więcej kartek, tematów, ludzi, tym większą powierzchnię musicie mieć zapewnioną. Przygotuj się na długi proces. Nie ma tu drogi na skróty.

 

Prezentuj kolejne karty i wspólnie ustalajcie, do jakich kategorii, etykiet można by było przyporządkować dany temat. Jeśli wnioski będą spójne, nie ma problemu. Jeśli pojawią się różne głosy, może się okazać, że struktura (a co za tym idzie – także nawigacja) musi być bardziej rozbudowana i zasoby pogrupowane według różnych kryteriów.

Gdy wszystkie karty zostaną przyporządkowane warto zastanowić się, czy nie można uprościć struktury i wrzucić niektórych zasobów „do jednego worka”. Oczywiście każdorazowo trzeba brać pod uwagę posiadane dane (punkt 2). Ponazywajcie poszczególne grupy w sposób zrozumiały dla grupy docelowej (użytkowników serwisu). Warto wziąć tu pod uwagę także analizę słów kluczowych w kontekście SEO.

O co chodzi z tą lodówką

Tak sobie jednak zacząłem o tym myśleć i metoda lodówki wcale nie jest taką abstrakcją. Chodzi generalnie o to, aby nie podejmować decyzji od razu po procesie projektowym, gdy brakuje nam perspektywy. Zostaw przygotowany schemat, zajmij się czymś innym. Wróć do niego po jakimś czasie i spójrz na opracowaną strukturę raz jeszcze. Zaproś osobę z zewnątrz, która nie brała udziału w procesie projektowym – może dać Ci świeże spojrzenie i wskazać błędy, których już nie dostrzegasz.

Takie podejście warto stosować oczywiście nie tylko podczas sortowania kart, ale przy każdym procesie decyzyjnym, projektowym, którego konsekwencją są poważne zmiany w strukturze strony. A co Tobie się śniło ostatnio? 😀

Na koniec wrzucam jeszcze dwa klipy prezentujące praktyczne podejście do card sorting: