Udostępnij:

Czytałem dzisiaj ciekawy artykuł autorstwa Glenna Gabe’a nt. ostatnich aktualizacji z 1 sierpnia, 27 września, czy 4 października. Jest dość obszerny, a moi znajomi i klienci, niebędący specjalistami SEO, którzy go czytali, przyznali, że nie za bardzo go rozumieją. Odkodujmy go zatem.

Co autor miał na myśli

Autor przywołuje szereg przypadków ze swojego portfolio, gdzie danego dnia (np. 1 sierpnia) strona spadała gwałtownie w Google – nawet o kilkadziesiąt procent. Próbował zdiagnozować przyczynę, bez konkretnych i uniwersalnych wniosków. W ramach planu naprawczego próbowano coś zmieniać, optymalizować, poprawiać, w efekcie niektóre strony odnotowywały odbicie do góry, inne nie. Co chwilę pojawiają się sformułowania: quality, trust

Zatem naprawdę ciężko o jakieś konkretne wnioski. Popatrzyłem, jak to wygląda u mnie i moich klientów (wykresy z Senuto) i nie widzę żadnego konkretnego wzorca.

Uniwersalne konkluzje

są takie, że:

  • Po spadkach algorytmicznych, o ile nie przeskrobałeś czegoś na grubo, raczej nie ma jednej drogi poprawy widoczności poza ogólnym dbaniem o SEO strony na poziomie technicznym, jakości treści, architektury informacji i linków.
  • Często poprawa jednego czynnika (mimo, że teoretycznie pozytywnie odbierana przez Google) nie wpłynie na poprawę widoczności, jeśli kilka innych kluczowych dla Google założeń nie zostanie spełnionych (które finalnie budują zaufanie do strony dopiero jako komplet).
  • Spadek widoczności /pozycji niekoniecznie jest karą za łamanie wytycznych, jak to często jest mylnie interpretowane. Algorytm po prostu stwierdza, że użytkownicy częściej szukają innych typów stron dla danych zapytań albo wcześniej zbytnio premiowana była strona (lub grupa) A, gdy strona (lub grupa) B bardziej zasługuje na zaufanie.
  • W każdej zmianie rolę odgrywać może czynnik czasowy, więc nie wiadomo, po jakim czasie dostajemy np. bonus za wcześniejsze działania. Należy zatem być ostrożnym z wyciąganiem wniosków. Mogliśmy zrobić coś pozytywnego, ale nie odczuć (jeszcze) tego skutków. Kiedy odczujemy? Może za 2 tygodnie, może za 2 miesiące. Nie ma reguły. Co więcej, pozytywna zmiana w widoczności strony może wynikać z jeszcze wcześniejszych działań.
  • Każda wprowadzona zmiana może być korygowana późniejszymi, bo nie zawsze efekt końcowy jest do przewidzenia (i jest satysfakcjonujący) z perspektywy Google.
  • Trzymanie się jednej dziedziny (content) może być pozytywnym sygnałem pozwalającym budować “w oczach algorytmu” autorytet domeny w danej tematyce.

Trudno o praktyczne wnioski

Dlatego dałem taki tytuł, że nic z tej wiedzy nie wynika, bo de facto nie można tego przełożyć na proste fixy. Spotkałem się z pointą innego SEO-wca, Piotra Świercza:

Konkluzja nie zmienia się od lat – robić lepiej, dbać o wszystkie szczegóły, jakość jest ważna i takie tam. Dla mnie tekst można podsumować “google od 3 miesięcy szaleje jak dzika świnia, trzeba poprawiać żeby było lepiej ale nawet jak ktoś nie poprawił nic to mogło mu wrócić i takich jest dużo ale są tacy co im nie wróciło”

Fakt, Google szaleje jak dzika świnia. Jednak na tym poprzestać moim zdaniem nie można. Chodzi o sytuację, kiedy klient przychodzi i mówi – A mi spadło podczas tej aktualizacji. Proszę mi powiedzieć dlaczego i co trzeba zrobić, aby być na topie.

I albo mówisz po prostu – nie wiem.

Albo mówisz – możemy zrobić kompleksowy audyt i zdiagnozować najsłabsze strony Państwa serwisu, których poprawa w długim terminie powinna pozytywnie wpłynąć na widoczność. Warto zaznaczyć, że często nie będą to pojedyncze błędy techniczne, lecz błędy wymagające zmian globalnych – reorganizacji architektury informacji, nawigacji, gruntownych zmian w profilu linków. Część z tych działań nie będzie w zasadzie naprawianiem błędów, lecz poprawianiem jakości wyznaczanej przez konkurencję. W efekcie powstanie plan naprawczy na przynajmniej kilka miesięcy, na kilkadziesiąt tysięcy złotych, który miejmy nadzieję, że pomoże. Bo przy tej zmienności algorytmu, jaką obserwujemy obecnie, niczego pewnego na parę miesięcy do przodu powiedzieć się nie da. Natomiast jedno jest pewne – większe podmioty nie będą spały w tym czasie i na pewno będą inwestować w linki, treści, poprawność techniczną, wydajność serwisów. Z serii aktualizacji wyjdą prawdopodobnie mocniejsze, wzmacniając oligopolistyczną strukturę wyników wyszukiwania, gdzie w danej kategorii kilkanaście domen zgarnia 90% widoczności. Pytanie tylko, czy pozwolimy tak łatwo oddać nasz kawałek tortu?

Co zatem robić, aby wygenerować dynamiczny wzrost w Google? Jak planować działania?

Czy da się szybko wypozycjonować stronę?

Oczywiście quick fixy są możliwe. Mówiłem o tym parę dni temu na konferencji Best Of Online Marketing w Warszawie. Jednak nie ma to zbyt dużego związku z trudnymi do przewidzenia zmianami algorytmicznymi.

Takie szybkie wzrosty są możliwe na przykład w następujących sytuacjach:

Opcja 1: niska konkurencja

Działasz w niszy o niskiej konkurencji i wystarczy kilka linków z publikacji w sensownych miejscach, aby osiągnąć dynamiczny wzrost. Po prostu szybko deklasujesz konkurencję. Trzeba tylko umieć taką lukę zdiagnozować.

przyrost linkow a pozycjonowanie w google

Nawet nie podaję skali wzrostu, bo podstawa była bliska zeru.

Opcja 2: szybki porządek w architekturze (na stronie dobrej jakości)

Masz dużo linków, dużo treści, dobrą historię, lecz bałagan w architekturze informacji. Konsolidacja adresów (połączenie stron o tej samej tematyce, przekierowania, wprowadzenie linków kanonicznych) może spowodować bardzo dynamiczny wzrost w stosunkowo krótkim czasie:

Konsolidacja adresów SEO

Pozycjonowanie stron z historią zawsze daje nowe możliwości. To jednak tylko pojedyncze przykłady.

Nie można zakładać, że w każdej sytuacji należy oczekiwać od specjalisty SEO gotowej recepty na wzrost tego typu. Albo inaczej – często odpowiedź jest bardziej gorzka, bo wiąże się z potrzebą zainwestowania dziesiątek tysięcy złotych w content, linki, poprawę architektury informacji na bardziej gruntownym poziomie. Wymaga także czasu.

Do tego plan jest tworzony ceteris paribus, czyli przy założeniu, że inne czynniki układu (struktura popytu, działania konkurencji) pozostaną bezzmienne.

pozycjonowanie wymaga cierpliwosci i srodkow

Jak jest w Twoim przypadku? Pewnie ciężko będzie to ustalić bez konsultacji lub audytu. W wielu przypadkach bonus z jednej aktualizacji jest niwelowany podczas kolejnej. Skąd zatem wiedzieć, że Twoja strona się rozwija w dobrym kierunku?

Skąd wiedzieć, czy pozycjonowanie idzie dobrze

Dobrze jest wtedy, kiedy bez dokładania nowych podstron, wpisów na blogu etc. (co zawsze mogłoby dać nowe frazy z długiego ogona, bez lepszego pozycjonowania tego, co jest) odnotowujesz długoterminowy wzrost. Analiza w krótkiej perspektywie może jedynie kierować na manowce:

wzrost dlugoterminowy

Wszystkie screeny dotyczące widoczności pochodzą z Senuto. Jeśli szukasz wskazówek dotyczących narzędzi SEO, zobacz mój artykuł na blogu Senuto: Narzędzia SEO, których prawdopodobnie nie używasz, a powinieneś.

O ostatnich aktualizacjach przeczytasz także tutaj:

Sierpniowa aktualizacja Google – Medic Update – osobista opinia

oraz tutaj:

Spadki w Google, czyli SEO-we #JakŻyć. Czy należy przejmować się spadkami w Google?

Udostępnij: